histeria dziecka
KOLEJNE LATA  WSZYSTKIE

Bunt dwulatka – jak nie oszaleć i zachować godność

Bunt dwulatka zaczyna się zwykle w okolicy 18 miesięcy i trwa nawet około roku

Z histerii dwulatka można więc płynnie przejść w bunt trzylatka, a potem – w kolejne etapy dziecięcego procesu budowy własnej tożsamości. Tak napady złości tłumaczą psychologowie. Mamy się więc cieszyć, że dziecko uczy się asertywności, wyraża swoje zdanie i odważnie zabiera głos. Jak w tym wszystkim zachować własne zdrowie psychiczne, nie spisać związku na straty i nie popaść w ciężką depresję?

Kiedy dziecko wydziera się wniebogłosy, pada na ziemię, rzuca zabawkami, intuicja (a może coś innego?:) podpowiada nam zwykle najprostsze sposoby – zamknąć w łazience, dać klapsa, wydrzeć się. Mniejsza z tym, że te sposoby nie są dobre dla dziecka. Przede wszystkim są totalnie nieskuteczne. Nie widziałam jeszcze dwulatka, który otrze łzy i zacznie się ładnie bawić bezpośrednio po otrzymaniu kary.

Narzędzia pomocnicze

Zapobieganie jest łatwiejsze niż leczenie – znacie to, prawda? Dlatego ograniczajmy ryzyko wystąpienia histerii. W jaki sposób? Zapewniając dziecku rutynę i regularność – jedzenia, odpoczynku, świeżego powietrza, zabawy. Widzę, że Basia jest dużo spokojniejsza kiedy chodzi do żłobka – tam nie ma miejsca na spontaniczne zmiany planów. Kolejne etapy dnia następują naturalnie po sobie. Dziecko wie co się dzieje, co się wydarzy za chwilę. Czuje się bezpiecznie. W domu życie zwykle układa się inaczej.

Drugim narzędziem prewencyjnym jest u nas karta lojalnościowa. Niestety, jest to oczywiście narzędzie przekupstwa i taniego konsumpcjonizmu. Rozdajemy dziecku naklejki – serduszka. Oczywiście nie za darmo 🙂 Ale jak uda się zdążyć do przedszkola, jak rozrzucone zabawki nagle znikną z dywanu, czy jak bez awantur przebrniemy przez obrzędy przygotowujące do spania (i mycie to naprawdę bardzo wczesny początek tych obrzędów), no to czemu nie. Seria serduszek oznacza wybraną nagrodę. Na szczęście w przypadku dwulatka 10 serduszek może się przełożyć na jedną kostkę czekolady:) Takie małe szczęścia – może warto trochę od dzieci zapożyczyć czasem?

Bad news: nie ma prostych rozwiązań

Histerie można ograniczać ale nie można ich całkiem wyeliminować. I tak będą występować. A więc jak reagować? Kilka sprawdzonych – choć przyznaję, wcale niełatwych – podpowiedzi:

  1. Wypuść powietrze, zmień swoje plany – charakterystyczne jest to, że histeria dziecka wybucha zawsze w najgorszym możliwym momencie. Kiedy pędzimy do pracy, na lotnisko, na super-ważne-spotkanie. Niestety prawda jest taka, że nasza frustracja i niemoc wobec upływającego czasu tylko podkręca napad złości u dziecka. Jedyne co można zrobić to zapewnić sobie i dziecku więcej czasu na dalsze – spokojne – opanowywanie kryzysowej sytuacji. Oznacza to zwykle zaakceptowanie opóźnienia – tak naprawdę wszystko (włącznie z własnym ślubem i samolotem do Hong-Kongu) można przesunąć. I chyba warto sobie uświadomić – jeśli histeria trwa to i tak się spóźnimy. Im szybciej to zaakceptujemy i przestaniemy „próbować zdążyć mimo wszystko”, tym skuteczniej poradzimy sobie z dzieckiem (i z dezorganizowanym dniem). Rozczarowani? No niestety, czas jest zwykle największym wrogiem.
  2. Obróć w żart – zmiana kontekstu, wyrwanie z użalania się nad sobą, przeżywania „nieszczęścia”, może skutecznie odebrać dziecku wszystkie narzędzia buntu i oporu. Mogą być łaskotki, wygłupy i inne sposoby na wywołanie uśmiechu. U nas często się sprawdza zmiana tematu – może być pytanie o postać z ulubionej bajki, kolegę z przedszkola lub cechy wymarzonej zabawki.
  3. Przytul– nie trzeba być wielkim psychologiem, aby odkryć, że za histerią i złością często stoi ukryta potrzeba bliskości, uwagi, miłości. Kiedy moje dziecko drze się wniebogłosy i ma ochotę pozabijać wszystkie misie – na pytanie „czy chcesz się przytulić” – po chwili konsternacji zwykle mówi „tak”. Ta metoda wytrąca oręże małemu awanturnikowi. Nawet jeśli początkowo protestuje, to po chwili jednak zapomni dlaczego był taki niezadowolony.

Nagroda ostateczna

Wydaje się, że trzeba być niezwykłej mocy aniołem, żeby zamiast wyrażenia swojego niezadowolenia w formie bardziej lub mniej cenzuralnych krzyków zabrać się za zabawę i przytulanie. Ale mam jeden argument, który powinien Was przekonać – tak jest naprawdę szybciej! A przecież o to właśnie chodzi. (Na marginesie podam drugi argument – zachowanie szacunku do siebie jako rodzica; własny wybuch złości daje uczucie chwilowej ulgi ale po chwili przynosi okropne wyrzuty sumienia..)

2 komentarze
  1. Izydor7646 12 miesięcy ago
    Reply

    Naprawdę? Nigdy nie postrzegałam tego typu problemów w tych kategoriach.

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane