cesarka, poród, medicover, pragmatka
CIĄŻA I PORÓD  WSZYSTKIE

Cesarskie cięcie – jak to wygląda wg planu?

O poglądach nie dyskutujemy

W ramach wprowadzenia powinnam pewnie napisać o wadach i zaletach porodu siłami natury (SN) i poprzez cesarskie cięcie (CC), medycznych i paramedycznych argumentach za i przeciw, konsekwencjach etc. Celowo ominę jednak tę dyskusję, bo budzi wiele skrajnych emocji i prowokuje do często niecenzuralnych wypowiedzi. Moim zdaniem nie ma idealnego sposobu na poród – każdy łączy się z bólem, jest obarczony ryzykiem i wymaga czasu na rekonwalescencję. Jedyne co można zrobić, aby ograniczyć negatywny wpływ – to dobrze się przygotować. A pierwszym etapem przygotowań niech będzie wiedza na temat tego, co faktycznie nas czeka. Historia, którą opiszę poniżej zdarzyła się dwukrotnie w szpitalu Medicover. Wiem, wiele osób od razu prychnie z niezadowoleniem. Dla tych osób zasięgnęłam wiedzy o CC ze szpitali państwowych. Wbrew pozorom sama procedura mocno się nie różni.

Check-in, czyli początek podróży

Są dwa sposoby znalezienia się na oddziale położniczym – spontaniczny (a więc poród rozpoczyna się naturalnie, nawet jeśli ma zostać wykonane CC) i planowy. Mogę napisać głównie o tym drugim, jako własnym doświadczeniu.
Na początek zakwaterowanie. Zwykle w dniu poprzedzającym operację należy zgłosić się na izbę przyjęć lub bezpośrednio na oddział (w zależności od procedur szpitalnych). Oprócz wyprawki szpitalnej (każdy szpital podaje nieco inny zestaw, aczkolwiek cokolwiek nie weźmiecie do ubrania dla siebie czy dziecka będzie wystarczające), trzeba mieć ze sobą zestaw badań z ciąży, kartę prowadzenia ciąży i oczywiście dokument tożsamości. Ostatni posiłek można spożyć ok 12 godzin przed operacją, a ostatni napój wypić ok 9h wcześniej. I to chyba było dla mnie najbardziej przerażające w kontekście porodu (głodówka!).

Dzień dobry, proszę czekać!

Dzień operacji zaczyna się wcześnie rano od oczywistych czynności higienicznych. Przed pierwszym porodem długo poszukiwałam informacji w co będę ubrana podczas operacji 🙂 Dzisiaj to pytanie wydaje mi się co najmniej infantylne. Na swoją obronę mam powszechne dyskusje na forach na temat strojów do porodu SN. Ale to jednak nieco inne okoliczności. W czasie operacji musi być sterylnie, więc jednorazowe wdzianko dostarcza szpital.

Być w gotowości to jedno, a zostać wezwanym na salę operacyjną to zupełnie co innego. Oprócz głodu, oczekiwanie jest moją drugą traumą porodową 😉 Wsłuchiwanie się w odgłosy chodaków (nadal się w tym chodzi w szpitalach??) na korytarzu, wypytywanie pielęgniarek o kolejne osoby operowane w międzyczasie „na cito”, błaganie o łyk wody, a na koniec totalne zwątpienie. Aż nagle – hurra – wjechało łóżko, na którym niczym bohaterka najbardziej dramatycznych scen filmowych, jechałam wpatrując się w przemykające świetlówki sufitowe. Inaczej niż w filmach, nikt jednak nie biegł za moim łóżkiem i nie krzyczał. Wręcz przeciwnie, było spokojnie i momentami całkiem zabawnie.

Najbliższy matce – anestezjolog

Kiedy zobaczyłam salę operacyjną byłam nieco rozczarowana – wydała mi się zupełnie nieduża, a wąskie (chyba) metalowe łóżko trochę przerażające 😉
Spodziewałam się, że na sali operacyjnej najważniejszą dla mnie osobą będzie chirurg. Tymczasem okazało się, że show skradł cudowny wesoły anestezjolog, dzięki któremu czułam się bezpiecznie zaopiekowana. Co dzieje się dalej? Szybka akcja znieczulania i przypięcie przyrządów diagnostycznych. Potem pojawia się ‘ścianka’, skutecznie zasłaniającej wszystko co się dzieje z drugą połową ciała (całe szczęście!). I na koniec na salę wprowadzana jest osoba towarzysząca, która tak jak anestezjolog zasiada po  ‘bezkrwawej’ części stołu operacyjnego.

Moje paranoje

Przed operacją przewertowałam (w dużej mierze bez sukcesów) cały internet, żeby ustalić szczegółowo co mnie czeka. Nie lubię być zaskakiwana, a obaw miałam całe mnóstwo. Na szczęście większość (o ile nie wszystkie) się nie sprawdziły. Przede wszystkim:

  • NIE zobaczyłam ‘akcji’, czyli operacji, w reflektorze nad stołem operacyjnym (a byłam pewna, że będzie widać!),
  • NIE ustało (w trakcie) znieczulenie, NIE było zbyt słabe i NIE czułam bólu,
  • NIE zaczęłam się dusić (przez to unieruchomienie i brak możliwości ucieczki) i NIE wpadłam w panikę,
  • NIE zostałam kaleką – odzyskałam czucie w nogach (anestezjolog uspokoił mnie, że bardziej prawdopodobna jest śmierć w wyniku ciąży, niż poważne powikłania w wyniku znieczulenia; skoro dożyłam do porodu, to mam spore szanse wyjść z niego cało).

Operacja trwała ok 45 minut – ale uwaga – najdłuższa część to szycie. Dziecko zobaczymy już po kilkunastu minutach (tak, to było spore zaskoczenie!).

No to tniemy!

Mimo mojego gruntownego przygotowania, sam przebieg operacji obfitował w zaskoczenia.  Zdziwiło mnie, że na sali operacyjnej jest sporo osób – w tej chwili jestem w stanie wymienić przynajmniej 6: chirurgów dwóch (operator i asysta), neonatolog, pielęgniarka, anestezjolog i położna. Plus osoba towarzysząca, oczywiście. Trochę przerażającym (chociaż niegroźnym) doświadczeniem było odkrycie, że dziecko po wyjęciu z brzucha nie musi od razu zacząć histerycznie płakać (jak na filmach). Sam proces tzw. „wydobycia” dziecka – chociaż bezbolesny – jest odczuwalny. Po zbadaniu, zmierzeniu i ubraniu następuje krótki czas na przytulenie i dalej dziecko może powędrować z tatą do swojej sali. Albo z mamą na salę pooperacyjną. Tutaj decydują procedury szpitalne.

Niby jest po wszystkim, ale wiedz, że to dopiero początek

Jesteś szczęśliwą mamą, z dziurą w brzuchu, z wielkimi wzruszeniami w sercu, z unieruchomionymi nogami i zadziwiającym zmęczeniem mimo leżenia od rana 😉 I co dalej? Możesz się spodziewać:

  • Od 1 do nawet 8 godzin na oddziale pooperacyjnym; w opcji skróconej przebywa się bez dziecka, w full opcji – z dzieckiem.
  • Po ok 8h od zakończenia operacji wstajesz na nogi i maszerujesz pod prysznic. Nie pierwszy raz w życiu dowiaduję się, że bieżąca woda nie szkodzi 🙂 Ale uwaga, może się okazać, że zostaniesz w pozycji leżącej nieco dłużej (nawet do 24h).
  • Niestety trauma głodu trwa niemalże do wypisu. Białe pieczywo i paskudny kleik to chyba nie jedyny i nie najlepszy pomysł na karmienie. Marzyłam o zupie czy warzywach gotowanych na parze.
  • Karmienie dziecka – osobny wątek, trudna historia, ale ważna. Powinna Was odwiedzić położna laktacyjna, która doradzi, nauczy, pomoże. Jeśli początki będą trudne (a pewnie będą) – jestem zwolennikiem podejścia bezstresowego i dokarmienia dziecka mlekiem modyfikowanym. Oczywiście przy  kontynuacji prób naturalnego karmienia. I nie wierzcie, że się nie da, że dziecko się odzwyczai, etc. Wszelkie oznaki, mogące wskazywać, że nie będziesz karmić piersią od razu wywołują ostracyzm, krytykę graniczącą z szaleństwem ze strony innych mam i położnych (istnieje powszechny terror laktacyjny). A ja uważam – nic na siłę, Ty decydujesz. Natura nie jest nieomylna, nie każde dziecko można wykarmić naturalnie, nie każda matka może karmić piersią.

Moje małe szczęście i jego pierwsze godziny życia

Młody człowiek, zanim zostanie wypuszczony w wielki i dziki świat, który rozpościera się za szpitalnymi drzwiami, zostanie poddany niejednej próbie (charakteru).

  • Badania – standardowo noworodek przechodzi przesiewowe badanie słuchu, w dniu wypisu pobierana jest też krew (z pięty) do badań w kierunku chorób metabolicznych. W międzyczasie powinna być też zbadana morfologia. I oczywiście monitorowany jest przyrost masy ciała (dopuszcza się spadek wagi o ok 10% w dniu wypisu w stosunku do wagi urodzeniowej) i stopień rozwoju żółtaczki.
  • Szczepienia – w pierwszym dniu dziecko jest szczepione na gruźlicę (podobno taka procedura obowiązuje już tylko w Polsce i Rumunii – spośród krajów europejskich). Drugie szczepienie wykonywane w szpitalu to WZW B.
  • Coraz częściej odchodzi się od szybkich i częstych kąpieli. Może się zdarzyć tak, że pierwszą kąpiel odbędziecie w domu.

Po wypisie ze szpitala należy się umówić na wizytę w urzędzie stanu cywilnego. Nas skierowano do USC rejonowego dla szpitala – zaskoczeni? My też. Tam otrzymuje się (od razu) numer pesel i akt urodzenia. Dokumenty może odebrać tata, bez udziału mamy o ile są w związku małżeńskim. Jeśli nie są – powinni się zgłosić oboje, lub w USC złożyć oświadczenie o ojcostwie jeszcze przed porodem.

Kilka ciekawostek – do przemyślenia

Hyalobarrier Gel marki Nordic Pharma – specyfik, który lekarz może nałożyć podczas operacji, aby nie doszło do zrostów między zszywanymi powłokami (ponoć przecina się ich aż 7?). Kupuje się go bez recepty, trzeba dostarczyć przed operacją w uzgodniony z lekarzem/szpitalem sposób. Cena – ok 500 PLN.

Krew pępowinowa – mieliśmy dużo wątpliwości czy decydować się na pobranie krwi pępowinowej. Jak dotąd lista przykładów naprawdę skutecznych zastosowań komórek macierzystych nie jest bardzo długa. Ale nauki medyczne szybko się rozwijają. Uznaliśmy więc, że będzie to forma ubezpieczenia i oby się nie przydała. Na polskim rynku funkcjonuje 5 Banków Komórek Macierzystych. Jak wybrać ten właściwy? Polecam przyjrzeć się historii i stabilności firmy, sprawdzić certyfikaty, akredytacje, zaplecze techniczne, zabezpieczenia na wypadek likwidacji, bo umowa z Bankiem to związek na lata. Ile płacimy za taką usługę? Pobranie i przebadanie krwi to koszt ok 1500-2000 PLN. Przechowywanie krwi kosztuje ok 500 PLN rocznie. Oczywiście każda firma (Bank) prowadzi własną politykę sprzedażową, stąd liczne promocje i upusty.

Epilog

Kiedy pomyślałam „ufff już po wszystkim” okazało się, że prawdziwe trzęsienie ziemi dopiero przed nami. Good luck! 🙂

4 komentarze
  1. Agata 2 lata ago
    Reply

    Hej,
    jak fajnie poczytac jak to wyglada w Polsce i w wersj CC a nie porodu naturalnego;-) Ja rodzilam starszego i mlodzszego w Holandii w Hadze w szpitalu gdzie na swiat przyszly 3 corki pary krolewskiej. Pierwszy porod naturalny to totalny hardcore, tzn porod sam w sobie calkiem ok. o 16 bylam w szpitalu a o 19 urodzilam. Hardcore zaczal sie pozniej jak sie okazalo ze jestem nietypowym przypadkiem. Nie bede opisywac porodu i akcji ratowniczej ale opowiem czym sie roznia elemnty po. Jak urodzilam syna, taki golusienki zostal mi polozony na piersiach, bylo to niesamowite przezycie. Potem byl tylko szybciuko wytarty (nie umyty tylko wytarty, ubrany w czapeczke i reszte ciuszkow) i oddany tatcie. Ja skupialam sie na przezyciu. jak sytuacja zostala opanowana, bedac w calosci okablowana maly zostal mi podany do karmienia, zrelaksowana pielegniarka krop po kroku wszytsko tlumaczyla. Nastepnie zostalismy zawiezieni do naszego pokoju, ktory zawieral rowniez lozko dla partnera dosc sporo lazienke i wszytko co nam bylo potrzebne. Za pare minut zjawila sie kobieta oferujac jedzenie, bylo kilka opcji ze stekiem w roli glownej. Co jakis czas zjawiala sie kobieta oferujac kolejne posilki, i co najwazniejsze jako kobieta karmiaca nie musialam byc na zadnej diecie, wszytsko co tylko chcialam moglam jesc. Maluszek nie byl kapany w szpitalu ani nie mial zadnych szczepionek. Pierwsza kapiel byla po okolo 4 dniach od porodu a pierwsza szczepionka miedzy 6 a 9 tyg zycia. Obecnie maly ma juz prawie 5 lat, i brak kapieli i szczepionki chyba mu nie zaszkodzily bo jeszcze nigdy nie bral antybiotykow a katar lub kaszel leczy sie odpoczynkiem i wylezeniem;-)

  2. Ewa 2 lata ago
    Reply

    Joasiu, sama psychicznie szykuję się do tego nie będąc nawet w ciąży, ale też lubię wiedzieć i zaczynam czytać, co może mnie spotkać jak przyjdzie, co do czego. Rozmawiam z koleżankami, klientkami w pracy, każda mówi co innego. Najczęściej słyszę (oprócz krytyki, że to niezdrowe dla dziecka), że po CC nie można się ruszać, bo wszystko strasznie boli i przez tydzień się leży z powodu tego bólu i ogólnej słabości. Nie jestem panikarą, ale mimo wszystko temat trochę przeraża. Póki co jestem za rozwiązaniem, które odpisałaś na podstawie własnych doświadczeń. Zobaczymy, czy już w ciąży namiesza mi się w mózgu i zmienię zdanie. Ten tekst to jednak pewna nadzieja, że może być fajnie nawet podczas operacji. Świat się zmienia, a prywatne szpitale biorą pieniądze właśnie za to, aby było miło. mam tylko jedyną obawę, co się dzieje, gdy coś się dzieje, tzn. jeśli pojawia się jakoś problem. Szpitale typu Medicover nie mają przecież tak bogatego sprzętu. Piszę jak laik, bo nim jestem, ale wiadomo o co chodzi. Jaka jest wtedy procedura? Robiłaś rozeznanie?

    • Poruszyłaś ważny temat. Publiczne szpitale/oddziały położnicze oznaczane są tzw. stopniem referencyjności (1, 2 lub 3), który wskazuje jak bardzo skomplikowane ciąże/porody są w stanie prowadzić i przyjmować. Medicover deklaruje, że spełnia wymogi poziomu 2, czyli więcej niż może zaoferować np. szpital Praski czy MSWIA, tyle samo co np. szpital na Madalińskiego czy Inflancka, ale o poziom niżej niż np. Żelazna czy Orłowskiego. Szpital Medicover ma oddział patologii ciąży, neonatologiczny i intensywnej terapii noworodka. Nie muszą więc odsyłać noworodków do placówek publicznych. Natomiast jest tu jedno duże „ale”. W pakiecie porodowym masz określony pakiet świadczeń. Każdy dodatkowy dzień pobytu lub dodatkowa usługa to dodatkowe tysiące złotych (sprawdzałam koszt leczenia w przypadku przedłużającej się żółtaczki u dziecka). Rozwiązania są dwa: na Twoją prośbę szpital zorganizuje transport dziecka do placówki publicznej. Lub otrzymasz świadczenia bezpłatnie jeśli załapiesz się na promocję kupując pakiet porodowy. Takie promocje są zwykle dwa razy w roku – pod koniec wakacji (w tym roku lipiec – wrzesień) i na wiosnę. Jak będziesz miała jakieś pytania to pisz na priv

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane