nocnik, nocniki, nakładka, nakładka na kibel, nocnik grający, odpieluchowywanie
KOLEJNE LATA  WSZYSTKIE

Odpieluchowanie w weekend?!

  • Nie spiesz się z odpieluchowaniem – dwa latka to dobry czas, żeby rozpocząć działania
  • Pokaż, wytłumacz i nie karz
  • Zaplanuj rozstanie z nocnikiem na lato
  • Pozwól dziecku wybrać – oferta nocników i nakładek jest ogromna
  • Jeśli jedziesz w podróż pomyśl o nocniku / nakładce turystycznej

Pieluchy są beeee

Im bliżej do drugich urodzin dziecka tym większa presja na zdjęcie pieluchy. Sugestie o przejściu na nocnik słyszałam od momentu kiedy córka zaczęła siadać. Puszczałam je wówczas mimo uszu. Z czasem udawanie, że tematu nie ma stawało się coraz trudniejsze. W końcu przyszedł czas, żeby się ze swoimi obawami i niechęcią zderzyć.

Pierwsze pytanie – kiedy zacząć?

Odpowiedź będzie przewrotna – możesz zacząć w dowolnym momencie, ale – moim zdaniem – i tak skończysz w tym samym. Co to oznacza? Jeśli zaczęłabym odpieluchowanie na etapie 10 miesięcznego niemowlaka, to osiągnięcie celu zajęłoby mi zapewne parę miesięcy. Ponieważ zdecydowałam się na ten ruch dopiero po drugich urodzinach porzucenie pieluch zajęło nam kilka dni. Czy tak się dzieje w przypadku każdego dziecka? Teoretycznie nie, aczkolwiek nie miałam okazji jeszcze osobiście poznać dziecka, które pozbyłoby się (na trwałe i całodobowo) pieluch znacznie wcześniej niż właśnie w drugie urodziny.

Po co tak wcześnie?

Nawet gdyby nasze dziecko było zupełnie niestandardowe i „odmówiło” zakładania pieluch już na etapie raczkowania – czy na pewno byłaby to dobra zmiana? Ja rozumiem, że rodziców bardzo cieszy kiedy potomek wyprzedza o dwie długości wszystkie statystyki mówiące o tym, co powinien umieć na danym etapie rozwoju. Ale jakie są korzyści (poza aspektami ekologicznymi) z bardzo wczesnego odpieluchowania? Owszem, łatwiej się zapakować, taniej żyć, ale co z tego jeśli nagłe „siku” może nas wyciągnąć z kina, restauracji, czy spowodować dodatkowe 20 postojów w trasie samochodem. Lubię wygodę pieluch. Patrząc na statystyki, moje poglądy (mniej lub bardziej oficjalnie) popiera większość rodziców. Wg badań NY Times, na które powołują się zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy szybkiego zdejmowania pieluch, w 1999 roku tylko 4% dzieci (w USA) w wieku 1,5 roku było odpieluchowanych (w latach 50tych ponoć aż 92% 1,5 rocznych dzieci musiało sobie radzić z nocnikiem).

Jak to zrobić szybko i bezboleśnie?

Według teorii stawiającej jako priorytet wsłuchiwanie się w potrzeby dziecka, trening powinniście zacząć od udomowienia nocnika, powolnego przyzwyczajania się do jego obecności i poznawania zastosowania. Na cały proces należy poświęcić kilka miesięcy. Przy mojej cierpliwości – totalnie niewykonalne. Bardziej trafiła do mnie metoda opiekunki ze żłobka, która powiedziała – zdejmujecie Państwo pieluchę w piątek popołudniu i już jej nie zakładacie. W poniedziałek proszę przynieść 5 zestawów do przebiórki. W praktyce, w piątek zdążyliśmy tylko zwinąć dywany i położyć na kanapy ochraniacze. Ale od soboty rano dziecko biegało już bez pieluchy. Oczywiście wycierania i sprzątania było co niemiara. Ale metoda okazała się skuteczna.

Co pomaga?

  • Porzucanie pieluch warto zaplanować na wakacje – nie umęczymy się tak ze zmianą 10 warstw ciuchów.
  • Pieluchę trzeba zamienić na majtki. Niby oczywiste, ale warto się przygotować ilościowo (przynajmniej 10 sztuk).
  • Kolejna rzecz to wybór nocnika. Wydaje się to tak trudne jak decyzja dotycząca pierwszego wózka. Przygotowując się do dnia zero, zakupiłam nocnik w kształcie kaczki, z obowiązkowymi melodyjkami. I wiecie co – doskonale przyjął się jako przyjaciel domu, ale nie jako nocnik! Byłam rozczarowana, ale przerzuciliśmy się od razu na mały nocniczek, który otrzymaliśmy w gratisie do wanienki. Z uwagi na filigranowy rozmiar doskonale odpowiadał potrzebom dwuletniego dziecka. Natomiast prawdziwie ulubionym nocnikiem okazał się ten wybrany przez nasze dziecko samodzielnie. Kiedy wylecieliśmy na urlop nie zmieściliśmy w bagażu naszego klasycznego tronu. Po przylocie odwiedziliśmy więc market, w którym dostępna była tylko jedna wersja nocnika. Wybór padł na kolor czerwony. I dziecko tak go pokochało, że targaliśmy go pod pachą do domu!
  • Nauka przez obserwowanie – pozwólmy dziecku potowarzyszyć nam w toalecie. W ten sposób najszybciej zrozumie, do czego służy sedes i co mamy na myśli mówiąc o „siusiu”.
  • Majtki treningowe – świetnie wypromowana klasyczna pielucha. Kilkuwarstwowa, ale przemakająca. Celem jest pokazanie dziecku, że jak się zsika to nie ma komfortu, tylko jest zimny kompres. Majtki są bardzo estetyczne i oczywiście chciałoby się je mieć. Ale uzasadnienia wielkiego nie widzę. My zrezygnowaliśmy z zakupu.

A co w drodze?

Jeśli nie chcecie powtarzać naszych doświadczeń podróżnych powinniście zaopatrzyć się w Potette Plus. Odkryliśmy go stosunkowo późno, a szkoda. To jest składany nocnik i nakładka na WC w jednym. Dokupuje się do niego jednorazowe i biodegradowalne wkłady. Niestety nie są one tanie (ok 1,5PLN za sztukę). Oczywiście Polak potrafi – łatwo można sobie wyobrazić (nawet ekologiczną) alternatywę dla plastikowych torebek. Zanim staliśmy się posiadaczami Potette Plus zakupiliśmy Tron – nocnik jednorazowy. Jego koszt jest jednak jeszcze wyższy – ok 5 PLN za jednorazowe doświadczenie. Przyznacie, że przesada?

Nocnik czy nakładka?

Nocnik ma jedną zaletę – dziecko może wygodnie oprzeć nóżki na ziemi, co ma znaczenie zwłaszcza przy nieco dłuższej posiadówce. Ale ma też ogromną wadę, którą zrozumiecie już podczas pierwszego szorowania nocnika. No właśnie. Nakładka jest dużo bardziej wygodna. Ważne jednak, aby dziecko miało możliwość oparcia nóżek.
A jeśli chcielibyście aby Wasza łazienka nie straciła na elegancji mimo posiadania nakładki – polecam rozważyć rodzinną deskę sedesową🙂

Na koniec taka refleksja – parafrazując historię z Macierzyństwo non fiction – „widziała Pani 30-to latka, który nadal sika do pieluchy?”

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane