CIĄŻA I PORÓD  WSZYSTKIE

Jak (praktycznie) urządzić przestrzeń domową dla noworodka?

Pokój dla noworodka

O ile ubranka dziecięce kupuje się lekko i z dużą przyjemnością, o tyle meblowanie przestrzeni niemowlęcej potrafi przysporzyć o ból głowy. Nie każdy ma zmysł estetyczny, a do tego wiedzę praktyczną (no bo i skąd przy pierwszym dziecku) i jeszcze oczywiście nieprzeciętny budżet. Celebrytki postują w mediach społecznościowych wnętrza dziecięce przez całą ciążę. Wiemy stąd, że podgrzewacz do chusteczek nawilżanych albo urokliwa pozytywka sprawią, że wnętrze będzie trendy. A co kupić jeśli chcemy się urządzić nie tylko modnie ale i praktycznie?

1. Łóżeczko

Jestem ogromną fanką łóżeczka dostawianego do łóżka rodziców. Wygoda nie do przecenienia. W szczególności dla mam, które karmią piersią. Wyobraź sobie, że zamiast wstawać w środku nocy przysuwasz dziecko, które leży obok. Przestrzeń „dorosła” od „dziecięcej” jest jednak wyraźnie oddzielona, dzięki czemu nie musisz się obawiać, że „przygnieciesz” dziecko. Na ile czasu wystarczy dostawka? W naszym przypadku (a dziecko mamy długie – w okolicy 75-90 centyla) użytkowaliśmy je ponad 9 miesięcy. I szczerze mówiąc, gdyby Basia nie wyrosła, to używalibyśmy go dużo dłużej. Nie dajcie się jednak wkręcić w ogromne koszty dizajnerskich projektów. Najprostsza, ale też w zupełności wystarczająca dostawka to koszt ok 300 PLN.,

Co dalej? Drugi krok to łóżeczko niemowlęce w rozmiarze standardowym 60×120 cm, lub nieco większe, 70×140, które po zdjęciu szczebelków można przekształcić w tapczanik. My wybraliśmy tę drugą opcję (Good Night, Bellamy) i sprawdza się świetnie. Basia od pół roku śpi na tapczanie i pewnie korzystałaby z niego jeszcze z 1,5 roku, gdyby Maks jej nie „wyślizgał” wcześniej.

A kołyska? Kosz mojżesza (dla niewtajemniczonych – wiklinowy kosz przypominający wózkową gondolę, umieszczony na stojaków, czasem wyposażony w płozy)? Kokon niemowlęcy (płaska owalna powierzchnia do spania otoczona miękkim niewysokim otulaczem)? Pięknie to wygląda, ale nie słyszałam aby komuś się sprawdziło. Moim zdaniem dostawka wygrywa. I jeszcze jeden hint – jeśli podróżujecie gdzieś z niemowlakiem, nie musicie od razu kupować łóżeczka turystycznego. Na start wystarczy gondola od wózka. A jeśli zastanawiacie się jak ją zapakować do samochodu – zwróćcie uwagę, że większość składa się zupełnie na płasko (odkryliśmy to dopiero po kilku wyprawach;).

2. Materac

Jaki materac? Do dostawki nie ma wielkiego wyboru – gąbkowy materac, w nietypowym rozmiarze, kupuje się w komplecie z łóżeczkiem. Natomiast do pełnowymiarowego (60×120 lub 70×140) łóżeczka mamy już dużą dowolność. Są materace piankowe i sprężynowe. Z dodatkiem naturalnym (gryka, kokos) i bez. Zdecydowaliśmy się na materac lateksowo – kokosowy Hevea. Naczytałam się w międzyczasie o tym jak składniki pochodzenia roślinnego stają się pożywką dla niechcianych gości. Oglądam go więc regularnie, jak dotąd nic niepokojącego nie znalazłam. Dziecku śpi się dobrze, mi może mniej, bo jak się naczytam i naoglądam to się denerwuję, sprawdzam. Pewnie dzisiaj kupiłabym już zwykły lateksowy.

Pod materac możecie włożyć klin, czyli podwyższenie, które ma zapobiegać ulewaniu czy zakrztuszeniu w czasie snu. Klin jest pomocny też przy katarze – wydzielina łatwiej spływa, mniej zalega w nosie. Podobny efekt można uzyskać podkładając książki pod nogi łóżeczka lub poduszkę pod materac. Moim zdaniem klin jest jednak lepszym – bezpieczniejszym i stabilniejszym rozwiązaniem. Kosztuje w okolicy 20 PLN.

I jeszcze słowo na temat ochraniacza na materac. Przez pierwsze 1,5-2 lata będziecie używać pampersów, stąd moim zdaniem wszelkie nieprzemakalne (ale też nieoddychające) pokrowce są zupełnie niepotrzebne. Próbowaliście sami spać na czymś takim? Ja zawsze „rozbieram” hotelowe łóżka z tego typu pokrowców, nie potrafię na nich spać..

3. Pościel

Moim zdaniem, do dostawki żadnej pościeli nie potrzebujecie. Zwłaszcza, że podobnie jak z materacem ciężko o jakikolwiek wybór. Jako prześcieradło świetnie się sprawdza muślinowy lub bambusowy kocyk/otulacz. Zamiast przykrycia możecie założyć śpiworek  do spania (uwaga – są wersje „letnie” i „zimowe”). O ile Wasze dziecko będzie łaskawe go zaakceptować. Basia nie dała się w to zapakować, a Maks uwielbia. Kupując pościel do „dużego” łóżeczka możecie spokojnie zrezygnować z poduszki. Generalnie uznaje się, że dziecko powinno spać na płaskiej powierzchni tak długo aż się samo o poduszkę upomni.

I nie wciskajcie „ochraniaczy” do łóżeczka zanim maluch nie zacznie się samodzielnie przemieszczać. Dopiero wówczas staną się rzeczywiście potrzebne. Wcześniej będą tylko blokować przepływ powietrza.

4. Przewijak

Najbardziej popularne rozwiązanie – czyli blat do przewijania nakładany na komodę lub łóżeczko – to jednocześnie najmniej praktyczne rozwiązanie. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Z przewijaka korzystacie zmieniając pieluchę. Wtedy bardzo przydaje się bieżąca woda. Można oczywiście używać chusteczek, ale oprócz tego że zawierają dużo chemii (ok, na szczęście można kupić też takie bez chemii – Water Wipes), są zimne (tak wiem, można kupić podgrzewacz) to są też totalnie nieskuteczne wobec naprawdę-wielkiej-kupy. Dlatego optuję za wciśnięciem przewijaka do łazienki. Przekonacie się jak wygodne jest to rozwiązanie również w kontekście kąpieli. Jest gdzie dziecko rozebrać i ubrać, bez konieczności wędrowania po całym domu i wysłuchiwania wrzasków termicznie-wrażliwych niemowlaków. Warto pamiętać aby na przewijaku zawsze „dyżurował” przynajmniej jeden komplet ubranek na zmianę.

5. Oświetlenie

Tak banalna sprawa jak światło potrafi okazać się naprawdę uciążliwym problemem w czasie nocnej obsługi noworodka. No bo chciałoby się go jednak trochę widzieć, a z drugiej strony dobrze byłoby się wyspać. Testowaliśmy różne lampki nocne, większość okazywała się (nawet przy najsłabszych żarówkach) zbyt jasna, żeby palić się całą noc. Lampka wbudowana w nianię elektroniczną była natomiast zbyt słaba (i to w dziwno-zielono-niebieskim kolorze). Do tego plątanina kabli i brak wystarczającej liczby kontaktów utrudniał całość. Zupełnie niedawno trafiła w moje ręce lampka Moby Flow. Minimalistyczna, bezprzewodowa (ładowana jak telefon), miękka i przyjemna w dotyku (silikon). Nie byłam zaskoczona kiedy odkryłam, że wyprodukowali ją Holendrzy. Lampka miała być prezentem, ale zatrzymała się w naszym domu na dłużej 🙂

Jeśli ma być nie tylko praktycznie ale i przepięknie – obejrzyjcie lampy Led Little Light. Polskie, wykonane ręcznie, w niesamowitych kształtach i kolorach. Bardzo się cieszę, że takie cuda powstają w naszych rodzimych manufakturach.

6. Fotel do karmienia

Czy rzeczywiście trzeba karmić w fotelu? Nie wiem kto jest autorem tego pomysłu. Pewnie producent mebli. Nie znam kobiety w ciąży, która nie planowałaby takiego właśnie „kącika” do karmienia 😉 Być może jestem jedyną matką, która tego nie robi (ale jak widać – można). Fotel mamy, a jakże. Ale nie uważam, że jest kluczowym meblem i to z perspektywy karmienia. Wszystko zależy od organizacji Waszego życia domowego. Zanim więc wstawicie do domu wielkogabarytowy przedmiot proponuję zastanowić się (a może najlepiej w praktyce sprawdzić) czy i do czego będzie potrzebny. Na pewno nie jest to przedmiot must-have. My przestawiamy nasz fotel regularnie – między salonem a pokojem dziecięcym, bo właściwie nigdzie nie ma na niego dobrego miejsca. Najwyższe noty przydatności otrzymał kiedy Basia (lat 2 z kawałkiem) była chora, kaszlała całą noc i trzeba było spać z nią w pozycji siedzącej. Ale przyznacie, że to nie jest idea, która przyświeca rodzicom podczas wyboru tzw. fotela do karmienia.

7. Komoda na ubranka dziecięce

Kolejny wielkogabarytowy mebel, który rodzice kupują „w ramach” wyprawki dziecięcej. Czy na pewno jest niezbędny? Nie dajcie sobie wmówić, że pokój bez komody jest niekompletny. Niektórzy na komodzie ustawiają przewijak, ale jak pisałam wyżej to nie jest mój wybór. Szuflady faktycznie przydają się bardzo. Jako minimalistka,  przeznaczam jedną dużą szufladę na ubranka każdego dziecka (bieżące ubranka; te już za małe pakuję próżniowo i magazynuję, a te na „za chwilę” czekają w gotowości w dużej szafie). I nie ma dla mnie znaczenia czy szuflada jest w komodzie, czy w szafie, w garderobie czy gdziekolwiek indziej. Zanim więc zastawicie przestrzeń kolejnym dużym meblem zadajcie sobie pytanie, czy faktycznie jest taka potrzeba. I co się stanie z komodą za 2-3 lata.

8. Zaciemniające zasłony

Firanki, zasłonki, rolety – to one nadają urok pokoju dziecięcego i wspaniale ocieplają wnętrze. Zwróćcie uwagę jednak aby dobrze zaciemniały pokój. Dzieci potrzebują do spania: niskiej temperatury (w okolicy 20-21 stopni), wygodnego łóżeczka i właśnie doskonałego zaciemnienia. Jeśli chcecie uniknąć pobudki o wschodzie słońca i planujecie chwile wytchnienia w czasie dziennych drzemek – postarajcie się o ciemność 🙂 Ja odbyłam oczywiście standardową ścieżkę – czyli najpierw kupiłam zasłonki ładne, a dopiero później zaciemniające (też nie brzydkie, na szczęście).

9. Dywan czy mata

Niektórym nie przeszkadza siedzenie czy leżenie na drewnianej podłodze. Mi jest zawsze zimno, czuję że wieje, ciągnie i tak dalej. Dlatego od początku wiedziałam, że coś musi być. Tylko co? Zdecydowaliśmy się na bawełniany dywan w kształcie biszkopta. Jest więc i uroczo i praktycznie (bo można prać w pralce). Nie zdecydowałam się na matę ze względów estetycznych – dostępne wzory i kolory zupełnie nie pasowały do mojej wizji wnętrza. Ale uważam, że maty są rozwiązaniem bardzo praktycznym, lepiej izolują niż sam dywan, łatwiej je też wyczyścić. Od niedawna można już kupić połączenie maty i dywanu (nazywa się to materac do zabawy), nieco grubsze choć materiałowe produkty. Minusem jest ich cena..

10. Niania i monitor ruchu

Niania elektroniczna to na pewno produkt pierwszej potrzeby . Można oczywiście ściągnąć na telefon odpowiednią aplikację i podglądać lub podsłuchiwać dziecko. Wygodniej jest mieć jednak na stałe zainstalowany sprzęt. Zwłaszcza jeśli wybierzecie opcję z monitorem ruchu. Czy to się sprawdza? Moim zdaniem doskonale działa na głowę (rodzica) i jego nerwy. Jeśli masz pół nocy nie spać, sprawdzając czy dziecko oddycha (zwłaszcza jak jest przeziębione lub gdy często ulewa) to inwestycja w monitor wydaje się zasadna. Ja w każdym razie sobie go chwalę. Podobno dobrym rozwiązaniem jest też opcja video niani.

I to już koniec listy produktów obowiązkowych. Cała reszta to miks Waszych preferencji estetycznych, lansowanych trendów modowych i – co najważniejsze – dostępnej oferty sklepowej;) Tapety, naklejki, obrazki, półeczki, pompony, proporczyki, karuzele – jest w czym wybierać (i o czym pisać). Pamiętajcie, że ta piękna przestrzeń zostanie za chwilę zarzucona toną kolorowych zabawek. Więc moim zdaniem lepiej zacząć minimalistycznie:)

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane