PIERWSZY ROK  WSZYSTKIE

Powrót do formy po ciąży? Naturalnie!

Marzenia vs rzeczywistość

Kiedy jesteś w ciąży i zastanawiasz się jak Twoje ciało będzie wyglądało po porodzie, media podrzucają dwie skrajności. Celebrytki z kaloryferem na brzuchu od pierwszych dni po porodzie (czyli można wrócić do formy, ale pewnie jest to bolesne i kosztowne) oraz matki-polki-pogodzone-z-rzeczywistością, czyli kobiety, które (bardziej lub mniej chętnie) zaakceptowały dodatkowe kilogramy (bo przecież dziecko to ciągły brak czasu na zajęcie się sobą).

Zacznijmy od obalenia mitów. Jak to robią celebrytki? Dobrze ustawiają się do zdjęcia. Sprytnie „ogrywają” figurę ciuchami. Nie widziałam jeszcze celebrytki, świeżo po porodzie, wbitej w sukienkę tubę albo świecący atłas. I nie chodzi tu o ukrywanie nadwagi, bo jej po prostu nie ma. Nie są owe celebrytki ulepione z innej (bardziej elastycznej) gliny. Nie operują się w 3 dni po porodzie. Można mieć im za złe, że propagują niewłaściwe wzorce, rodzą zazdrość i frustrację milionów. Ale każda z nas chce wyglądać dobrze na co dzień. Tym bardziej na zdjęciach. A jeśli te zdjęcia mają zostać poddane bezlitosnej krytyce? A więc jak to jest z tą idealną poporodową figurą? Moja obserwacja jest następująca – jeśli przed ciążą nie miałaś figury modelki to liczenie, że bezpośrednio po porodzie ją osiągniesz jest naiwne. Jeśli dbałaś o swój wygląd przed ciążą i miałaś we krwi zdrowe żywienie oraz ruch (co również oznacza sporą samodyscyplinę), to ani ciąża ani poród nie zdeformują Twojego ciała.

Poniżej 6 podpowiedzi, dzięki którym powrót do formy po ciąży będzie prostszy. Przyznaję, nie jest to wiedza objawiona, ani żadna rewolucja. Ale czasem dobrze jest przypomnieć sobie, niby oczywiste, prawdy.

1. Rozsądne przybieranie na wadze w czasie ciąży

Dziecko, wody płodowe, zwiększona ilość krwi, powiększone piersi, zatrzymana woda, zwykle nie ważą łącznie więcej niż 10 kg. A pozostałe kilogramy nie znikną po porodzie i trzeba będzie się z nimi zmierzyć. Bawi mnie kiedy słyszę kobietę w ciąży z przerażeniem komentującą szybko rosnący brzuch, a zupełnie nie dostrzegającą jak w międzyczasie puchnie pupa;) I dla jasności – mnie również te problemy z widzeniem w ciąży dotknęły 😉

No więc jak żyć, jeśli nie można być na diecie? Można, a nawet trzeba:

  • Ograniczyć słodycze,
  • Wyeliminować dosładzane i gazowane soki,
  • Wyeliminować wysoko przetworzone produkty.

Rezygnacja ze śmieciowego jedzenia wymaga trochę determinacji – ciąża daje wszak doskonały pretekst do jedzenia za dwoje lub do rekompensowania sobie niedogodności przyjemnościami. Niestety każdy kij ma dwa końce – albo wymówki albo wyniki, jak mówi Chodakowska 😉

2. Ruch w ciąży

O ile ciąża przebiega prawidłowo, a lekarz nie zabrania uprawnia sportu warto wprowadzić albo kontynuować (regularny!) wysiłek fizyczny, np. fitness dla kobiet w ciąży, rower (podobno zalecany jest stacjonarny, ja jeździłam do ostatnich miesięcy na rowerze miejskim), basen i pewnie całe mnóstwo innych aktywności – co kto lubi. Najgorsze co można zrobić to usiąść na fotelu i ‘gniazdować’ od pierwszych tygodni/miesięcy. Wiem, że zmobilizować się jest bardzo trudno – ale tu nie ma miejsca na filozofowanie, po prostu zabieramy się do roboty i już. Po aktywności poczujesz satysfakcję, endorfiny i dodatkową energię!

3. Kosmetyki

Jak to z kosmetykami, wybór ogromny, od takich za „5 złotych” do specyfików za setki złotych. Czy jest różnica? Czy są skuteczne? Czy w ogóle warto to stosować? Czy to jest bezpieczne dla dziecka? Zadawałam sobie wszystkie powyższe pytania. Mimo wątpliwości postanowiłam zaryzykować – używałam raz dziennie Bio Oil. Nie wiem czy to moc olejka, czy raczej kwestia:

  • Regularnego,
  • Nawilżania,
  • I masażu,

ale efekt osiągnięty. Co istotne skład jest prosty i bezpieczny. Rozstępy idą często w parze z mocno nadmiarową wagą, więc najlepszy efekt osiąga się łącząc kwestie ruchu, diety i kosmetyków. Nic nowego przecież;)

4. Wsparcie w połogu

W zależności od metody porodu różne mogą być zalecenia. Niestety zwykle kobiety zostają pozostawione sobie, przerażone małym dzieckiem, trudami karmienia, niewyspane, zestresowane. Gdzie w tym wszystkim myśleć o wizycie o fizjoterapeuty uroginekologicznego czy osteopaty. Może warto znaleźć odpowiedniego specjalistę jeszcze przed porodem, skonsultować się i umówić na wizytę po porodzie. Są takie tematy tabu jak nietrzymanie moczu czy problemy bólowe, z którymi trzeba aktywnie zawalczyć. I nie można liczyć, że same miną. Zwykle czas tylko wzmaga wszelkie dysfunkcje.

Jeśli chodzi o cesarkę – można a pewnie i trzeba zrobić następujące rzeczy:

  • Pracowanie z blizną, czyli odpowiednie masaże mobilizujące bliznę (nie tyle zewnętrzną co wszystkie blizny pod spodem; w czasie cesarki przerywa się kilka powłok wewnętrznych).
  • Stosowanie kremów lub plastrów wygładzających blizny (od ok 10 dnia po cesarce do ok końca 3 miesiąca używałam plastrów silikonowych, po których blizna praktycznie zniknęła).

5. Karminie piersią

Produkcja mleka to genialny spalacz kalorii – jedyna szansa, aby urzeczywistnić marzenie o chudnięciu na kanapie przed TV. Niestety nie chudnie się w nieskończoność, ale w okolicy 4-5 miesiąca efekt jest już mocno satysfakcjonujący.

I tu znowu dopisek na marginesie. Istnieje powszechne przekonanie, że po cesarce może pojawić się brak pokarmu. Cóż, nie  mam do dyspozycji kompleksowych badań, ale z rozpoznania w najbliższej okolicy widzę, że problemy mogą wystąpić zarówno po SN jak i CC.  W takiej sytuacji można zacząć od Femaltikeru, a jeśli nie pomoże – najlepiej porozmawiać z położną laktacyjną. A jeśli jest odwrotnie? Na tzw nawał mleczny najlepsze są okłady z liści kapusty (kupuje się główkę kapusty, zdejmuje pojedyncze liście, wkłada do torebki foliowej, gniecie w celu wyciśnięcia soków, schładza w lodówce i kładzie na obolałe piersi). Brzmi idiotycznie prawda? Wydawało mi się, że w XXI nie trzeba stosować tak archaicznych metod. Wyposażyłam się w cudowne kremy, nakładki, staniki… Nic nie działało. A okład z liści – do dziś pamiętam tę cudowną ulgę! Fantastyczny efekt! Nie ma co się zastanawiać, to działa!

6. Powrót do aktywności fizycznej podczas urlopu macierzyńskiego

Niby czasu dużo, ale na nic go nie starcza. A sił jeszcze mniej niż czasu. Wbrew porom wyjściem z tej sytuacji jest właśnie ruch. Dopóki nie zmobilizujemy ciała, nie ruszymy też umysłu. Rozejrzyjcie się dookoła, sprawdźcie facebook – grupy typu Mama w Warszawie albo Mama na Żoliborzu, hasła: Fit mama etc. Nie jest trudno znaleźć i dołączyć do ćwiczących mam. Korzyść ogromna – nie tylko fizyczna. Nowe towarzystwo podzielające nasze problemy i wątpliwości to porządna grupa wsparcia. I przy okazji niesamowite źródło informacji.

Polecam też Waszej uwadze mój grafik dla mam na macierzyńskim – tutaj.

 

6 komentarzy
  1. Ewa 2 lata ago
    Reply

    Jak zwykle dowiaduję się tu od Ciebie ciekawych rzeczy. 🙂 Jestem na początku ciąży i póki co przyzwyczajam się do tej myśli, że jeśli wszystko pójdzie dobrze to zacznie się coś zmieniać. Nie mam do siebie narcystycznego stosunku, więc raczej wizję „tycia” NA RAZIE 🙂 traktuję spokojnie. Jestem sparaliżowana strachem, że COŚ się stanie i na razie zaprzestałam aktywności fizycznej po tym, jak się naczytałam tego, co wisi w internecie. Oczywiście, że umiar jest złotym środkiem, ale lęk o to, że z powodu nadmiernego wysiłku można stracić ciążę, ostudził mój zapał do ruchu. Długo w tej bezczynności nie wytrzymam, więc pewnie zacznę się przełamywać. Przebieranie na wadze to jedno, rozstępy drugie. Widzę, że olejek Bio Oil stał się fundamentalnym lekiem na rozstępy. Dlaczego akurat ten jedyny? Mając pojęcie o kosmetyce zastanawia mnie na ile skuteczny jest sam olejek, a na ile masz po prostu ładną skórę, którą zawdzięczasz dobrym genom itd. Znam kobiety, które kupowały drogie kremy na rozstępy itp. Mam do tego sceptyczny stosunek i raczej temu nie ufam. Testowałaś coś jeszcze, czytałaś o innych kosmetykach, produktach, metodach?

    • Gratulacje! Ja też w pierwszej ciąży byłam ostrożna, w drugiej wręcz przeciwnie;) Dlaczego BioOil? Szukałam produktu opartego o naturalne składniki (roślinne), który przede wszystkim skutecznie nawilżałby skórę. I tutaj BioOil się sprawdzał. Nie spotkałam się osobiście z negatywnymi opiniami nt. tego produktu – znajome, które go stosowały były zadowolone. Ale masz rację, że duże znaczenie ma ogólna kondycja skóry, geny. Ponieważ jesteś ekspertką w dziedzinie to liczę, że podzielisz się swoimi doświadczeniami:) Na pewno będą bardziej wnikliwe niż moje. Pozdrawiam!

  2. Ewa 2 lata ago
    Reply

    Wyposażę się zatem w olejek, będę testować. 🙂

  3. Gosia 2 lata ago
    Reply

    Genialny tekst! Wyczerpujący i poruszający wiele ważnych tematów. Jak zawsze bardzo dziękuję Asiu <3

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane