PIERWSZY ROK  WSZYSTKIE

Nowy w Klubie Rodzica? 5 rzeczy o których warto wiedzieć

Status: Rodzic

Kiedy po raz pierwszy zostajesz rodzicem, wydaje Ci się że cała ta rewolucja związana z powiększeniem rodziny za chwilę się skończy, a życie prędzej czy później wróci do normy. Normy czyli stanu „sprzed” zmiany. Po kilku miesiącach, a czasem (jak w moim przypadku) dopiero po drugim dziecku, wiesz, że jest to droga bez powrotu. Fantastyczna przygoda, pełna zupełnie nowych radości i innych problemów. Być może na początku umknie Ci część niuansów, nie zauważysz, że właśnie zmieniłeś status na „rodzinny”. Po pewnym czasie, z zaskoczeniem, odkryjesz że otaczają Cię zupełnie inni ludzie, ba, nawet inaczej Cię nazywają. Jak to możliwe?

1. Przetasowania towarzyskie, czyli najbliżsi znajomi to znajomi Twojego dziecka

Pierwsze oznaki rewolucji towarzyskiej możesz zauważyć już w momencie ogłoszenia planowanego powiększenia rodziny. Rozpocznie się wówczas gwałtowny proces przetasowań w gronie bliższych i dalszych znajomych. Oczywiście kilku prawdziwych i dozgonnych przyjaciół będzie z Tobą nadal i mimo wszystko. Cała reszta – znajomi z pracy, z fitness clubu, z tańca, z jogi, biegania, dalekich podróży – oni wszyscy, stopniowo schodzić będą na dalszy plan. Mimo ciągłego zapewniania o intencji (marzeniu) podtrzymywania kontaktu, nie będzie wystarczająco czasu, okazji a i tematów do rozmów, również. W ich miejsce pojawią się „współtowarzysze” drogi wychowawczej Twojego dziecka, od koleżanek z sali porodowej, przez „wózkowe” mamy z dzielnicy i wytrwałych tatusiów „z placów zabaw”. Nowych znajomych zapoznasz nie w nocnym klubie, ale w klubiku dziecięcym, gdzie Twój maluch będzie hasał albo wyrywał zabawkę małej Kasi, której mama lub tata okaże się bardzo ciekawym towarzyszem rozmowy.

2. Mama Kasi, tata Jasia – czyli możesz zapomnieć jak się nazywasz

No właśnie, jako że podążamy wszędzie za naszymi dziećmi, nasza tożsamość musi to odzwierciedlać. Mniejsza z tym jak na Ciebie mówili „przed dzieckiem”. Teraz jesteś po prostu mamą tej-małej-Agatki-w-okularkach lub tatą Tomka-który-zabiera-zabawki. Jak widzisz Twoim znakiem rozpoznawczym jest dziecko oraz główna jego cecha, a często przywara. Można się buntować, ale po co. Wszak to jest bardzo spójny i logiczny świat, świat Twoich znajomych, czyli rodziców kolegów Twoich dzieci. I myślę sobie, że jest w tym podejściu jakaś wiekowa plemienna mądrość. Widzicie analogię do indiańskich tłumaczących-wszystko-nazw? Wilk-czekający-w-ukryciu? Rwąca-rzeka-o-brzasku? 🙂

3. Dzień dobry i do widzenia – small talk na placu zabaw

Wchodząc na plac zabaw, przekraczasz magiczną granicę prywatności i anonimowości. Nie zapomnij przywitać się ze wszystkimi obecnymi. Użyczaj zabawek i pytaj zanim sięgniesz po cudze. Przygotuj się na swobodne, zwykle dość powierzchowne, konwersacje. Plac zabaw to nie biblioteka, nie przyszedłeś tu czytać, odpoczywać czy kontemplować ciszę. Należy aktywnie bawić się z dzieckiem, być otwartym na nowe (znowu?) znajomości, pilnować szaleństw swojego dziecka. I najważniejsze – dużo i pouczająco mówić do dziecka, tak aby wszyscy pozostali mogli mieć pewność, że właściwie wychowujesz młodego człowieka („Antosiu, nie kop chłopca – to niegrzeczne”, „oddaj zabawkę – nie wolno zabierać”, „pożycz łopatkę – trzeba się dzielić”, etc). W praktyce ponoć wychowuje się głównie przykładem, więc te poprawne politycznie komendy oczywiście na niewiele się zdają.

4. W gości czy na kawę – z prezentami dla wszystkich

Uczyłam się tego bardzo długo. Rytualna wymiana „darów”, rozpoczynająca każde spotkanie towarzyskie, była dla mnie zupełnie niezrozumiała i zawsze tak samo zaskakująca. I nieraz zdarzyło mi się popełnić faux-pas odwiedzając spontanicznie (dzieciatych) znajomych jedynie z butelką wina w ręce. A feee… Alkohol można jeszcze przeboleć, ale wypadałoby chociaż z kredkami lub kolorowanką do dzieci uderzyć. Niektórzy rodzice próbują od tych rytuałów odejść, ale ponieważ zawsze na „imprezie” znajdą się tacy, którzy przybędą „z darami”, warto być przygotowanym. Na szczęście jest to banalnie proste. Wystarczy raz na jakiś czas uzupełnić zapasy uniwersalnych prezentów – kredki, farbki, kolorowanki, książeczki, gadżety z postaciami z bajek, czy małe pudełeczka klocków Lego, uratują Was w każdej sytuacji. Uważam zresztą, że powinni je sprzedawać w monopolowych, ciastkarniach i cukierniach, jako towar pierwszej-imprezowej-potrzeby (rodzinnej oczywiście).

5. Dziadkowie MAJĄ PRAWO

Nawet jeśli żyjecie „na kocią łapę”, a do rodziców partnera zwracacie się na „pan”/”pani” – dziecko okaże się niespodziewanym spoiwem. Spoiwem, które łączy czasem wbrew woli i mimo wszystko. Scenariuszy może być kilka – zaborczy (który zaczyna się już na porodówce, na którą świeżo upieczeni dziadkowie wtargną aby poznać wnuka), taktowny (który i tak zakłada regularne odwiedziny, ale też umożliwia podrzucanie dziecka na krótszą lub dłuższą opiekę) oraz zdystansowany (objawiający się ogólnym brakiem zainteresowania). Jakikolwiek scenariusz miałby się ziścić, dziadkowie pojawią się w Waszej rodzinie w momencie kiedy dziecko powita ten świat. Warto świadomie podejść do budowania tej relacji. Tak aby nie zaburzała one Waszego komfortu, ale dawała szansę dziecku na powstanie cennych, bliskich więzi.

I jak żyć Rodzicu?

Powyższe zasady zaczynają obowiązywać właściwie od momentu pojawienia się dziecka na świecie. A im dalej w las.. Tym więcej zasad, ich powiązań, korelacji, itd. Okazuje się, że strategiczne rozgrywanie relacji na poziomie rodziców w klasie ma bezpośrednie przełożenie na sukces towarzyski dziecka. Popełnienie faux-pas przy zapraszaniu gości na urodziny może odbijać się czkawką (i u rodzica i u dziecka) przez długie miesiące. Warto się mieć na baczności, bo świat Rodzica to ciągłe stąpanie po kruchym lodzie…

2 komentarze
  1. Alicja 2 lata ago
    Reply

    Cześć Asia, fajny artykuł, widzę co mnie czeka po urodzeniu mojego pierwszego;) Mam też prośbę o przygotowanie posta z tym jak przygotować przestrzeń na nowego domownika, by było praktycznie (u mnie akurat poród zbiega sie w czasie z przeprowadzką i urządzeniem nowego mieszkania). O ile się nie mylę pisałaś już o przewijaku w łazience- może masz jeszcze jakieś praktyczne rady? Pozdrawiam 🙂

    • Jasne! Dzięki za podpowiedź na nowego posta:) Mam nadzieję, że wyrobię się przed Twoim porodem! Na start polecam łóżeczko dostawne (przymocowywane do Waszego łóżka). Pozostałe hinty zbiorę i wrzucę niedługo. Pozdrawiam!

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane