PODRÓŻE  WSZYSTKIE

Zwiedzanie Sycylii z dwulatkiem?!

  • Sycylia jest bardzo urozmaiconą wyspą. Koniecznie wypożyczcie samochód i podróżujcie!
  • Najpiękniejszą i jednocześnie bardzo kameralną plażę odkryliśmy na południu wyspy – Montallegro
  • Plaże w otoczeniu dużych ośrodków miejskich (np. Katania) lub słynnych resortów wakacyjnych (San Vito Lo Capo) są mocno zatłoczone i dość brudne. Ciężko na nich wypocząć.
  • W 2 tygodnie możecie odwiedzić 3 – 4 lokalizacje przemieszczając się nie więcej niż ok 200 km raz na dwa, trzy dni.
  • Korzystajcie z uroku agroturystyk –  poznacie fantastycznych gospodarzy, odpoczniecie wśród pięknych krajobrazów i nacieszycie się lokalną kuchnią

Podróż z dwulatkiem? Czy na pewno?

Kiedy napisałam tytuł tego posta pomyślałam od razu, że z dwultkiem to jednak najlepiej siedzieć w domu 🙂 Basia od momentu kiedy weszła w tzw. bunt dwulatka (czyli mając mniej więcej 1,5 roku) przez kolejne 12 miesięcy, testowała naszą cierpliwość na wszystkie sposoby. A my z kolei testowaliśmy swoją wytrzymałość, ciągnąc ją ze sobą w każdą podróż – od Sri Lanki, przez narciarskie Włochy, Amsterdam i nawet Nowy Jork, po którym mogliśmy się już tylko rozwieść 😉 A na deser było zwiedzanie Sycylii…

Dlaczego Sycylia?

Odpowiedź jest prosta – dlatego, że pogoda w czerwcu w Azji jest nieciekawa. I jeszcze dlatego, że podróż do Azji w 7-mym miesiącu ciąży jest męcząca. Czy są jakieś argumenty poza Azją? Jestem strasznie nieobiektywna i pewnie niesprawiedliwa, ale Azja jest dla mnie zawsze wyborem numer jeden. Sycylia została jednak wyborem numer dwa. Dlaczego? Otóż:

  • w kwietniu, maju, a nawet w pierwszych dniach czerwca, czyli przed wysokim sezonem, pogoda jest już doskonała, a tłumów nadal brak,
  • wyspa jest bardzo urozmaicona i można ją zwiedzać przez 2 – 3 tygodnie, a pewnie i dłużej,
  • jedzenie jest nieziemskie!
  • Włosi są cudownie gościnni!
  • transport z Polski jest bardzo komfortowy i niedrogi (tanie linie lotnicze oferują połączenia z Trapani i Katanią).

12 dni  – 6 lokalizacji  – 826 km

Wyjazd zaplanowaliśmy tak, aby się nie znudzić (a więc max 3 noce w jednym miejscu) i nie wykończyć drogą (czyli max 200 km raz na dwa dni). Nasza przygoda rozpoczęła się od wylotu Wizzerem z lotniska Chopina w Warszawie o kosmicznej godzinie 6:15! Ale wczesne wstawanie się opłaca. Wspaniałą Sycylią mogliśmy się cieszyć już od śniadania (lot trwa niecałe 3h).

Wypożyczenie auta – nasze wpadki

Wypożyczenie samochodu zawsze mnie stresuje. Nie wiem właściwie dlaczego. Rezerwację zrobiłam przed wyjazdem w serwisie skojarzonym z booking.com (rentalcars.com). Kiedy wyszliśmy z terminala i bezskutecznie poszukiwaliśmy naszej wypożyczalni zdążyłam sprawdzić w internecie kilka opinii o Sicily by Car, które było naszym bezpośrednim dostawcą usługi. Hmmm.. Niestety było już za późno na zmiany. Wypożyczalnię znaleźliśmy jakieś 300 m od lotniska. Błądziliśmy chaotycznie w oślepiającym słońcu, ciągnąc za sobą niedospane dziecko. Czujecie już pewnie, że towarzyszyło nam sporo emocji.
Dlaczego wspomniałam, że rentalcars.com to nie najlepszy wybór? Dlatego, że doubezpieczenie (a więc brak udziału własnego) zakupione tamże nie przekładało się bezpośrednio na Sicily by Car. Za wszelkie szkody musielibyśmy zapłacić wypożyczalni i liczyć na zwrot od serwisu bookingowego. Słabe, prawda? Dlatego obfotografowalismy auto od góry do dołu i pozaznaczaliśmy dodatkowe uszkodzenia jeszcze przed odbiorem kluczyków. Na koniec nie zdecydowaliśmy się też na oddanie kluczyków do skrytki, ale osobiście zdaliśmy auto i wzięliśmy udział w ocenie potencjalnych uszkodzeń. No cóż, zamieszania sporo, ale nauka na przyszłość jest.

Casal Sikelio w Cassibile, czyli cisza, spokój i cytrynowy sad

Kiedy już udało nam się ruszyć w drogę, okazało się, że nie mamy ze sobą mapy (ani off-line’owej ani nawet tradycyjnej papierowej), a znaki nie pokazują wcale drogi do Cassibile. Z pomocą bardzo życzliwych pracowników kilku (opustoszałych) stacji benzynowych po drodze, dotarliśmy jednak na miejsce. Cassibile jest małym miasteczkiem oddalonym o 3km od plaży i ok 15km od najpiękniejszego – moim zdaniem – miasta na Sycylii, czyli Syrakuzy (jak to się odmienia, ktoś wie?!). Zatrzymaliśmy się w urokliwej agroturystyce Casal Sikelio, której właściciel prowadzi cytrynowy sad oraz własną produkcję oliwy i wina. Nasz apartament wychodził na ogromny taras z przepięknym widokiem na morze i okoliczną zieleń. Na miejscu do naszej dyspozycji był spory basen i plac zabaw, dziecko było więc tak szczęśliwe, że na plażę nie dotarliśmy.

Sjesta, czyli uczta self-made sponsorowana przez Lidl

Ku przestrodze albo raczej ku pamięci wspomnę jak wyglądał nasz pierwszy dzień pobytu. Kiedy już – wykończeni zmaganiami z wypożyczalnią i z drogą – dotarliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy się i rozejrzeliśmy po najbliższej okolicy, postanowiliśmy udać się na prawdziwą włoską ucztę. Niestety gospodarz ostudził nasz zapał przypominając, że jest godzina 16ta, czyli do 20ej trwa sjesta. Bez jedzenia? Z dzieckiem? W ciąży? Wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy w kierunku Syrakuzy. Niestety, każda napotkana knajpka czy bar witał nas zamkniętymi drzwiami. Dopiero stary poczciwy Lidl postanowił uratować nas, nasze małżeństwo i nasze biedne wymęczone dziecko. Feria barw na stoisku owocowo – warzywnym wywołała euforię graniczącą z szaleństwem. Wynieśliśmy pół sklepu, które z zapałem wyjadaliśmy przez kolejne dwa dni w Pyszności!

Najbardziej urokliwe miejsca – punkt pierwszy: Syrakuzy

Ojczyzna Archimedesa, założona w VIII w. p.n.e., historycznie ważny ośrodek polityczny i militarny. Dzisiaj możemy oglądać pozostałości starożytnych zabudowań w Parku Archeologicznym (główne obiekty to grecki teatr, amfiteatr rzymski, grota skalna słynąca z niezwykłej akustyki – Ucho Dionizosa). My odwiedziliśmy Ortigę, czyli historyczne centrum miasta, położone na wyspie. Pół kilometra kwadratowego, a na nim niezliczona ilość knajpek, kawiarni, barów. Tajemnicze wąskie uliczki, piękne, wychodzące w morze tarasy, Piazza Duomo z Katedrą narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Warto obejść wyspę dookoła przechodząc po kamiennych nabrzeżach, a na koniec zasiąść w jednej z klimatycznych restauracji do prawdziwie włoskiej uczty.

W drodze na północ – Caltagirone, czyli stolica ceramiki

Wyruszyliśmy w głąb wyspy. Mieliśmy bardzo wiele planów i pomysłów na zwiedzenie Doliny Noto, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa Unesco. Ale czy już wspominałam, że podróżowaliśmy ze wściekłym dwulatkiem? No właśnie. Ominęło nas, ponoć piękne, barokowe Noto czy rybacka kolorowa wioska Marzamemi. Cóż, być może przyjdzie nam tu kiedyś wrócić i nadrobimy. Tymczasem skierowaliśmy się do Caltagirone. I w tym miejscu krótki komentarz nt. miejscówek noclegowych w podróży z dzieckiem. Na Sycylii właśnie uświadomiłam sobie, że wybierając hotel czy agroturystykę nie mogę już kierować się lokalizacją czy dizajnem, ale na liście priorytetów powinnam umieszczać plac zabaw i basen (uporządkowaną checklistę znajdziecie tutaj). Moje dziecko uzyskało właśnie podróżniczą tożsamość i ta właśnie tożsamość zdominowała i mnie i M. Po 115km drogi dziecko wymagało wyhasania, a przepiękny i bardzo stylowy dom, w którym wynajęliśmy pokój, z atrakcji out-doorowych dysponował jedynie hamakiem. B&B La Collegiata mogę polecić zarówno parom jak i osobom podróżującym w pojedynkę, szukającym inspirujących wnętrz stworzonych przez utalentowanych architektów i projektantów. Wspaniałe miejsce do relaksu, pisania książki czy chociażby kolejnego posta. Ale nie z szalonym dwulatkiem na plecach. Miasteczko Caltagirone specjalnie nas nie urzekło. Może dlatego, że spóźniliśmy się nieco aby mieć szansę przespacerowania się po imponującym (przynajmniej z zewnątrz) parku (Giardino Publico). Obejrzeliśmy za to słynne schody Scalinata di Santa Maria del Monte – pokryte w całości ceramicznymi zdobnymi płytkami. Caltagirone jest znane z produkcji przepięknej ceramiki, warto więc zarezerwować specjalne miejsce w bagażu na pamiątki z tego miejsca!

Case Vacanze Le Zagre, czyli wczasy z dzieckiem

Z Caltagirone kontynuowaliśmy podróż na północ. Mieliśmy do pokonania ok 170 km do miejscowości Lascari, w której mieścił się nasz kolejny nocleg – Case Vacanze Le Zagare. Na marginesie dodam, że google.maps musiały być aktualizowane na Sycylii ze 20 lat temu, bo nawigacja próbowała uparcie wyprowadzić nas w pole. Na szczęście tym razem znaki drogowe okazały się niezawodne. Case Vacanza to zupełne przeciwieństwo B&B La Collegiata – czyli bez dizajnu i smaku, ale za to niezwykle praktycznie dla rodziny z dziećmi (no może poza faktem, że na 2 piętro trzeba wchodzić na piechotę). Był więc przestronny apartament, w pełni wyposażona kuchnia, pralka (wow!) i mały (ale dla dziecka wystarczy, że mokry) basen. Trochę mnie jednak napawa smutkiem ten wybór, na który skazujemy się podróżując z dziećmi (w sensie, że ma być praktycznie, a niekoniecznie pięknie).  W odległości jakiś 2km znajdowała się plaża publiczna. Z piaskiem. To też ważna informacja (o ile nie najważniejsza) dla rodzin podróżujących z dziećmi. I cały pobyt w Lascari byłby pewnie podobny do wakacji w Mielnie, gdyby nie magiczne Cefalu!

Najbardziej urokliwe miejsca – punkt drugi: Cefalu

Nadmorskie miasteczko, położone ok 50km na wschód od Palermo, u podnóża masywu skalnego La Rocca. W średniowieczu, ze względów bezpieczeństwa mieszkańcy przenieśli się „wyżej”, a więc na skałę. Dzisiejsze Cefalu ma niezwykły śródziemnomorski klimat – w ciągu dnia można cudownie wypocząć na plaży, a wieczorem pospacerować po zabytkowym miasteczku, odkryć urokliwe sklepiki pochowane w wąskich uliczkach i oczywiście zjeść pyszną kolację z widokiem na majestatyczną La Roccę. A na deser nieziemskie lody! Cefalu nas urzekło.

Najdziwniejszy nocleg na Sycylii: Residenza Bianca, czyli dom na odludziu

Cóż, właściwie każdy nasz nocleg na Sycylii był zupełnie inny. Kiedy z Lascari przemieszczaliśmy się w okolice Scopello (ok 130km) znaleźliśmy nocleg w przestronnym (3 sypialnie, 2 łazienki, duży ogród), raczej tanim, ale też trochę przerażającym (taki jakiś opuszczony…;) domu. Niby wszystko na swoim miejscu, ale w nocy straszno:) Dla ekipy kilku-kilkunastoosobowej pewnie super, ale dla nas mało praktycznie. Chyba nie muszę wspominać, że placu zabaw i basenu nie było? 😉 Residenza Bianca ma jedną dużą zaletę. Jest położona w odległości kilku kilometrów od przepięknego miasteczka Scopello, kamienistej, ale niezwykłe urokliwej prywatnej plaży (Tonnara di Scopello, wejście 4 EUR) oraz przepięknego rezerwatu przyrody Zingaro (wejście 5 EUR).

Najbardziej urokliwe miejsca – punkt trzeci: Scopello

Mała mieścinka górująca ponad plażami rezerwatu Zingaro i Tonnara, przyciągająca turystów cudnymi widokami oraz pyszną kuchnią. Barów i restauracji jest mnóstwo. Polecam te umiejscowione na tarasach wychodzących w kierunku morza. My jak zwykle pojawiliśmy się w okolicy sjesty, dlatego wydanie najprostszych (ale jakże pysznych!) makaronów musiało zostać poprzedzone błaganiem (kobiety w ciąży i dziecka:). Ale udało się, widoki i smaki były spektakularne!

Z naszej bazy w Rezidenca Bianca wybraliśmy się na wycieczkę do San Vito Lo Capo, gdzie miały na nas czekać (zdaniem przewodników) najpiękniejsze plaże Sycylii. Nie wiem czy to kwestia wygórowanych oczekiwań czy po prostu inne (niż przewodników) preferencje, ale byliśmy rozczarowani. Owszem, piasek był, ale kurort w stylu Rimini to nie nasza bajka.

Dużym miastom mówimy nie

Jak pewnie zdążyliście się już zorientować, nasza podróż przebiegała w bezpiecznej odległości od dużych ośrodków miejskich. Nie skusiliśmy się na zwiedzanie Katanii, Palermo czy Marsali. Dlaczego? Dlatego, że z małym dzieckiem duże miasta to doświadczenie upiorne wręcz. Może uogólniam, może Wasze dzieci są spokojne, nie marudzą, nie gubią się w tłoku, nie męczą po pięciu krokach, może to tylko ja tak mam. A może ja sama nie czuję się dobrze w głośnych i pełnych pośpiechu miastach? Może dziecko to tylko wymówka?

Montallegro i najpiękniejsza plaża podczas naszej podróży

Gdybyśmy byli bardziej nastawieni na zwiedzanie zabytków niż poznawanie przyrody, to odwiedzilibyśmy XII wieczną katedrę w Monreale. Nie odwiedziliśmy jednak Monreale i ze Scopello wyruszyliśmy bezpośrednio na południe do Montallegro (110km). I jakież to było wspaniałe uczucie, kiedy wjeżdżaliśmy na teren hotelu, a ja już czułam że to jest to! Że nareszcie mój internetowy wybór okazał się tym jedynym i właściwym. Luna Minoica Suits and Appartments to kameralny hotel (w wersji pokoi B&B oraz apartamentów), z basenem (hurra!), położony tuż przy pięknej, ustronnej plaży. Na plaży oprócz piasku i wspaniałych fal znajdują się 4 pyszne restauracje, czynne nie tylko za dnia ale i do późnej nocy. Pełna infrastruktura, wygoda, czystość, a jednocześnie cisza i spokój. Tak nam się spodobało, że przedłużyliśmy nieco nasz pobyt. I pewnie chętnie zostalibyśmy dłużej, gdyby nie zbliżający się termin powrotnego lotu.

Hotel sieciowy przy lotnisku, czyli zły wybór, oj zły

Zależało nam na hotelu przy lotnisku. No i z plażą, żeby jeszcze nie rozstawać się z klimatem wakacyjnym. Okazało się jednak że limit dobrych wyborów noclegowych już wyczerpałam i zatrzymaliśmy się w sieciowym molochu, z prywatną plażą (wąski i szeroki tunel ogrodzony płotem), do której można się dostać pokonując bardzo ruchliwą dwupasmową drogę. Hmm.. Takie doświadczenia, w całkiem wysokiej cenie, oferuje NH Catania Parco degli Aragonesi. Przyjechaliśmy tylko jedna noc, a i basen w hotelu się znalazł, więc może nie było jednak tak najgorzej. Ale po Luna Minoica miałam pewien dysonans. Wszystkim, którzy mają pomysł przylecieć na Sycylię i zatrzymać się na tygodniowy pobyt w hotelu przy podmiejskiej plaży chciałabym powiedzieć – nie róbcie tego! Sycylia jest niezwykła, warto wsiąść w auto i rozpocząć przygodę!

Leave a Comment

Your email address will not be published.

You may also like

Najczęściej czytane